Idea Domu Pomocy Pierwszego Miesiąca Fundacji Godnie Żyć inicjowane pomysłem Katarzyny Czajka

Rzeczywistość XXI wieku

Wśród nas jest wielu Bezdomnych, zamieszkujących okoliczne śmietniki, działki, tereny pod mostem, klatki schodowe.

Wśród nich jest wiele osób, które gdyby otrzymały pomoc w pierwszym miesiącu swojego problemu, nie stoczyłyby się i nie upadłyby tak nisko.

 

Zdjęcie autorstwa sergio omassi z Pexels
Zdjęcie autorstwa sergio omassi z Pexels

Geneza powstania myśli o DPPM

„Miałam pracownię na ul. Lubelskiej, a jej okna wychodziły na Caritas, tam, gdzie biedni lub bezdomni ludzie otrzymują posiłki. Obserwując ich zachowania przez okno postanowiłam zejść do nich i porozmawiać.

Spotkałam tam pana Antoniego, który na ulicy był zaledwie kilka tygodni. Opowiedział mi swoją historię. Był kiedyś człowiekiem sukcesu, miał dobrze prosperującą firmę, żonę, dzieci. Nie miał dla nich czasu, bo ciagle pracował, odbywał spotkania biznesowe, koleżeńskie, zapomniał, że pracuje dla rodziny, dla zapewnienia im środków do życia. Praca stała się dla niego wszystkim, a on dla rodziny niczym, tylko bankomatem.

Gdy w firmach nastąpiła wymiana pokoleniowa, a jego interesy przestały być intratne i zaczął popadać w długi stracił żonę, a dzieci odwróciły się od niego. Przyjaciele przestali odbierać telefony, stali się nieuchwytni. Został sam z problemem i wylądował na ulicy.

Czy zrobił dla siebie wszystko? W jego przekonaniu tak, bo po kilku odmowach pomocy wstyd nie pozwolił mu na coś więcej.

Jego pierwszy dzień na ulicy był straszny, bo udał się do schroniska, a tam rano okazało się, że jego majątek został rozkradziony przez innych towarzyszy niedoli.

Opowiedział mi, jak wygląda jego dzień: spanie w schronisku, rano po zabraniu wszystkich swoich rzeczy jest wybór, albo idzie się kąpać, albo na ulicę, tam, gdzie zbierają się ludzie chętni do pracy, a podjeżdżają samochodami pracodawcy szarej strefy. Pan Antoni kilka dni pracował, ale wynagrodzenia nigdy nie otrzymał, bo mając zadłużone konto wolał pracować na czarno. Nie umiał też wskazać adresu pod którym przebywa, a jest to warunek otrzymania stałej pracy.

Do pracy chodził głodny, bo posiłki wydawane są w godzinach, gdy on był w pracy.

Aby funkcjonować na ulicy trzeba dostosować się i być swojakiem, czyli trzeba się z kumplami napić. Ale nie tylko dlatego, żal, brak perspektyw i zimno powoduje, że bezdomny ma ochotę się napić, żeby się ogrzać, zapomnieć i znieść fakt mieszkania na ulicy.

Zwykle ludzie na takiego bezdomnego patrzą z pogardą, odwracają wzrok, czasem dadzą 2 złote, a czasem 20 groszy. Najczęściej te pieniądze starczają na najtańszy alkohol i tak zaczyna się degeneracja organizmu i patologia.

Gdyby pan Antoni dostał pomoc, dach nad głową w pierwszym miesiącu swojego problemu nigdy nie stałby się „żulem” ze śmietnika.

Większość naszego społeczeństwa chodzi do kościoła i modli się za zdrowie swoje, rodziny i bliskich. Wielu bierze udział w maratonach charytatywnych robiąc sobie sefie na tle innych oznaczając hasztagiem na jaki cel charytatywny biorą udział w maratonie, jednocześnie mijając biednych, brudnych Bezdomnych, myśląc, że im się to nigdy nie przydarzy.

Ile razy mogliśmy pomóc komuś na samym początku, a nie pomogliśmy, myśląc „a dobrze mu tak”? Ile razy zapomnieliśmy, że jakiś nasz znajomy nas o coś poprosił? Bardzo trudno prosić o pomoc dla siebie, dużo łatwiej poprosić dla innych, ale najczęściej odpowiedź jest taka:

Bezdomny mieszkający w śmietniku jest patologią”, pije denaturat, nie chce niczego zmienić w swoim życiu, bo jak chce pomocy, to ona jest wszędzie, tylko niech przestanie najpierw pić.

Jak może przestać pić, skoro jest uzależniony? Taki Bezdomny najczęściej po odstawieniu alkoholu dostaje ataku padaczki i chyba powinien przestać pić pod nadzorem, aby natychmiast dostać pomoc medyczną i zostać skierowanym na detoks, a potem do kliniki uzależnień, ale musi mieć dach nad głową.

Fakt, są Schroniska, które pomagają Bezdomnym przetrwać zimę, czasem w usamodzielnieniu się, ale czasem to usamodzielnienie trwa trochę dłużej, niż pobyt w Schronisku. Wiele z tych osób ma zadłużenie w banku, czasami wcale nie z własnej winy, bo wielokrotnie został im skradziony dowód, a czasem dla 50 zł za ich zgodą został wzięty wielki kredyt. Jest wiele przypadków, gdy Bezdomny wie, komu zawdzięcza swoje kłopoty, ale ze strachu nie chce wskazać sprawcy i brnie w jeszcze większą otchłań.

Dom Pomocy Pierwszego Miesiąca ma być miejscem, które daje pomoc nie rozproszoną, długofalową, pozwalającą na powrót do normalnego życia, na nowo”.

Katarzyna Czajka

 

Jeśli chcesz pomóc osobom w trudnej sytuacji życiowej dokonaj darowizny lub zajrzyj na www.domzesztuka.pl i zakup obraz artysty, który wspiera nasze działania misyjne.

Bank PEKAO SA 22 1240 6159 1111 0010 5849 8542

z dopiskiem: darowizna na DPPM

lub

zajrzyj do www.domzesztuka.pl 

W przypadku pytań, prosimy o kontakt e-mailowy: kontakt@fundacjagodniezyc.pl .